- Na reszcie. - powiedziałam oburzona.
- Przepraszam Stello. - wymamrotała Molly i przylepiła twarz do szyby. Kilka razy pomachała znajomym ze szkoły. Po 20- minutowej jeździe wysiadłyśmy z taksówki płacąc przemiłemu mężczyźnie. Spojrzałam w niebo i ujrzałam ogromne samoloty lecące tuż nad moją głową. Uśmiechnęłam się i ruszyłam trzymając Molly za rękę.
***
- Ej Liam! Kiedy będzie ten helikopter? - zapytałem bruneta.
- Za 15 minut Harry. Wszystko spakowane? - upewnił się.
- Tak. - uśmiechnąłem się i spojrzałem na Nialla pakującego całą lodówkę do jednej walizki. Zayn stał nad nim i przyglądał mu się z idiotyczną miną. Podszedłem bliżej i usłyszałem rozmowę.
- No i po co Ci tyle tego? - zapytał Zayn.
- Na przykład żeby zjeść! - odpowiedział mu Niall. - Albo zrobić to.
- Co? - zapytał zdziwiony Zayn patrząc na przyjaciela. Horanek złapał za jedną z kanapek ze śniadania i walnął nią Zayna, prosto w twarz. Śmiałem się, jak reszta. Zayn rzucił się na niego i leżąc na nim zaczął go łaskotać. Niall zaczął płakać ze śmiechu. Liam odebrał telefon i z zaniepokojoną miną powiedział.
- Helikopter czeka.
- Już?! - wybuchliśmy głośnym krzykiem. O ile zamieszania! Zayn musiał umyć twarz i uczesać się na nowo. Niall iść siusiu, a tam był Louis, który pakował potrzebne żele, szampony itp. Tylko ja z Liamem stałem i wpatrywałem się w idiotów. Po 10 minutach, płaczu i krzyku mogliśmy spokojnie wyjść. Usiedliśmy w helikopterze i ruszyliśmy do NOWEGO JORKU!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz